piątek, 2 marca 2012

001.

Zwykły majowy dzień, południe. A co ja robię? Siedzę w szkole i przymulam na jakże nudnych lekcjach historii. Czy ci nauczyciele naprawdę nie mają nic do roboty tylko muszą truć nam życie? No błagam..
Zilustrowałam wzrokiem klasę.. Wszyscy robili co innego.. i chyba nikt nie słuchał tych bardzo ciekawych wypowiedzi nauczycielki. A co ja robiłam? Słuchałam sobie muzyki, no bo co innego mogę sobie robić? No właśnie..
- Styles! – usłyszałam, podniosłam wzrok znad zeszytu, w którym sobie rysowałam jakieś szlaczki i przeszyłam wzrokiem panią Smith.
- Co? – burknęłam w odpowiedzi.
- A może by tak troszeczkę grzeczniej?
- No ale po co.. Żyję w wolnym kraju, mam swoje reguły i mogę robić co chce. To nie moja wina, że pani musi siedzieć tu, z nami w szkole i opowiadać nam o tym jak to panią chłopak rzucił. To nas naprawdę nie interesuję.. no chyba, że dostanę Nobla jak powiem coś na ten temat, bądź ewentualnie dam panie jakąś dobrą radę na przyszłość. – uśmiechnęłam się sztucznie.
- Nie poznaję Cię, twój brat to..
- Tak wiem, mój braciszek był idealny i chętnie by pani się z nim umówiła, spokojnie, ponoć on lubi starsze. – usłyszałam jakieś śmiechy klas.
- Wypraszam sobie! Do odpowiedzi!
Leniwie podniosłam się z ławki, przy tym upadł mi telefon, od którego odczepiły się słuchawki i po całej Sali rozbrzmiały dźwięki Metalici. Czemu akurat ta muzyka? Bo tylko ona potrafi zagłuszyć wywody historyczki. Podniosłam iPhon’a i wyłączyłam muzykę.
- Ups? – zapytałam i podeszłam pod tablicę.
- Co było pomiędzy rokiem 1890 a 1892?
- No jak to co? Rok 1891. – odpowiedziałam i znowu klasa się zaśmiała, co jak co, ale podobno jest klasową mistrzynią ciętej riposty i beznadziejnych wypowiedzi, których każdego rozśmieszają. Like a boss. Smith zakryła oczy rękoma i miałam wrażenie, że się modli ale nie sprawdziłam. Potem rozłożyła ramiona, uklękła przed biurkiem i zaczęła się nam wyżalać jacy to my jesteśmy beznadziejni. Aha. Normalna lekcja, nie ma co.
- Mogę już usiąść czy muszę tu stać? – spytałam.
- Siadaj.
Tak jak mi kazała tak też zrobiłam.
- Mam was dość, wiecie? – zapytała nauczycielka.

~*~
Fizyka. Kolejna beznadziejna lekcja. No ale cóż by zrobić? Wyjęłam z kieszeni batonika i oddałam się przyjemności, jaką było jedzenia.
- Styles – nie no, nieźle. Trzecia lekcja i kolejny ochrzan. Czuję się wyróżniona.
- Tak?
- Co ty robisz?
- Siedzę. – odpowiedziałam i popatrzyłam na Flitchera, nauczyciela fizyki.
- Doprawdy.. nie zauważyłem.
- Do trzeba do okulisty pójść, tak wiem.. to przykre. No ale, starość nie radość.
- Styles, uspokój się i nie jedz na lekcji. – zbulwersował się.
- No ale ja lubię jeść! Gdybym nie jadła to bym umarła, rozumie pan to? U-M-A-R-Ł-A ! I pan by był tego świadkiem.. i męczyło by go pana sumienie, że ja, taka porządna uczennica, zmarłam na pana lekcji.
- Za bardzo sobie słodzisz, oj, za bardzo. – uśmiechnął się, co odwzajemniłam.
Robiliśmy jakieś zadanie, które nam nauczyciel robił. Tak naprawdę to Flitcher był jednym z nielicznych nauczycieli, którzy mają dobry kontakt z uczniami. Wiele razy śmiał się z moich wypowiedzi. Byłam już na 13 zadaniu, a było ich 15, ale ktoś zapukał do drzwi i je otworzył. Postanowiłam to zignorować i dokańczałam lekcje. Wszystkie dziewczyny zaczęły nagle piszczeć, a ja usłyszałam głos nauczyciela.
- Harry! Jak się cieszę, że wpadłeś. Stęskniłem się za jednym najlepszych uczniów.
Gdy usłyszałam to imię momentalnie coś się we mnie zagotowało. Jak on śmie? Harrold Edward Milward Styles.. mój, idealny brat bliźniak, ot tak o sobie po prostu przychodzi na moje lekcje? Keep Calm, spokojnie. Keep Calm. Wszystko będzie w porządku.. Wdech i wydech. A może to tylko jakiś sen? Lub ukryte kamery? Uszczypałam się parę razy w rękę. I co?
Pech. To wszystko to było moje realne życie.
Powoli podniosłam wzrok znad książki i popatrzyłam przed siebie. Tak, to był on. Przeklnęłam się w duchu, że nie poszłam na wagary jakie mi proponowali dwie godziny temu. Wszystkie dziewczyny wstrzymywały oddech, a no tak, nie codziennie do zwykłej klasy wpada jeden członek najbardziej popularnego boybandu w Wielkiej Brytanii. A on? On sobie gadał z nauczycielem fizyki, jak gdyby nigdy nic.
- Miło się rozmawiało – wyszczerzył się – No ale, przyszedłem tu z innego powodu. Muszę zwolnić Berry z lekcji. – kolejny uśmiech. – Berry? – popatrzył na mnie – Pakuj się.
Wyszedł na chwile z Sali, idiota zostawił otwarte drzwi i wszystko było słychać. Rozmawiałam z kimś, bo głosach rozpoznałam jeszcze 4 chłopaków. Chyba dziewczyny z klasy też ich rozpoznały bo zaczęły piszczeć i wołać coś w stylu ,, To oni! ‘’ . Jak gdyby nigdy nic dalej rozwiązywałam te zadania. Harry znowu wszedł do klasy i ponownie nie zamknął drzwi.
- Szybciej! – ktoś krzyknął zza drzwi i do klasy wpadła marchewka… chwila, co? MARCHEWKA? Tak, marchewka. Aha. Nie no, spoko. Grunt to zdrowe odżywianie. Harrold patrzył na mnie wyczekującym wzrokiem, westchnęłam i wrzuciłam rzeczy do czarnej torby Converse. Wstałam, uprzednio chowając telefon do kieszeni jeasnów. Powiedziałam krótkie ‘’ do widzenia ‘’ do nauczyciela i podążyłam za bratem. Jak to brzmi.. ja nie mogę. A czy już wspominałam czemu tak bardzo go nie toleruję? Proste, to chyba zazdrość, zwykła, dziecinna zazdrość. Kocham tego idiotę, w sumie to mój brat bliźniak, dwujajowy, jakby co. No ale.. życie z takim chodzącym ideałem jest serio ciężkie. Od zawsze był ode mnie we wszystkim lepszy.. Wszyscy nauczyciele mnie pouczali, żebym była jak on.. Rok temu zgłosił się do x-Factora, ale nie przeszedł bootcamp’u, co prawdę mówiąc nawet mnie zdziwiło, bo Harry naprawdę świetnie śpiewa.. No ale, nie ważne. Wtedy Nicole i Simon, którzy byli tam jurorami postanowili stworzyć boyband. Harry i jeszcze 4 innych chłopaków.. no i udało im się, zajęli 3 miejsce w finale i teraz jako One Direction są sławni w całej Wielkiej Brytanii. Happy End, dosłownie.
Wyszłam za lokowatym z Sali i dopiero teraz sobie zdałam sprawę, że on wygląda jak pudel. Zaśmiałam się na swoją myśl. Chłopak przystanął i odwrócił się.
- Coś się stało? – zapytał ‘’troskliwym’’ tonem głosu.
- Nie udawaj, że ci zależy, okej? Nie wychodzi Ci to.. serio.
- Ale..
- Żadne ale, czemu mnie zwolniłeś?
- Razem z chłopakami dzi..
- Co? Z kim? – przerwałam mu.
- No chłopakami, no wiesz.. reszta zespołu. – wywróciłam oczami. – Kontynuując, przyjechaliśmy razem w 5 dziś do nas do domu i mama poprosiła, żebym cie zwolnił z lekcji, bo mamy ważną wiadomość Ci do przekazania.
- Świetnie.. – powiedziałam sarkastycznie. – Idziesz?
- Tak, tak. Chodźmy do mojego samochodu.
- A gdzie reszta Twojej watahy? – mruknęłam.
- Pojechali już do domu.
Wsiedliśmy do czarnego Range Rover’a i odjechaliśmy spod liceum. Po piętnastu minutach byliśmy pod domem. Westchnęłam i odpięłam pas, chwyciłam torebkę i miałam już wychodzić, ale Harry się odezwał.
- Berry.. – wyjął kluczyk ze stacyjki.
- Hm.. ?
- Co się z nami stało? – popatrzyłam na niego pytająco – Jeszcze nie dawno byliśmy nie rozłączni, wiesz.. Byliśmy rodzeństwem i najlepszymi przyjaciółmi… To.. co się stało, czemu już tak nie może być? – zaśmiałam się nerwowo na jego słowa.
- Czego ty ode mnie oczekujesz!? To nie ja poszłam do x-Factora i odwróciłam swoje życie o 180 stopni!
- Berry, spokojnie.. nie złość.. się.
- Spokojnie? Nie złość się? Błagam cię, Harry.. Faktycznie zawsze byliśmy razem.. ale ty poszedłeś sobie do x-Factora i to wszystko spieprzyłeś! – krzyknęłam, czułam jak tusz zaczyna mi się rozmazywać, pierwsze łzy spłynęły mi po twarzy. Szybko wyszłam z samochodu, z hukiem zatrzasnęłam drzwi i biegiem udałam się do domu. W przedpokoju zrzuciłam z siebie bluzę i zdjęłam w pośpiechu białe trampki Converse. Miałam już iść do swojego pokoju, ale ktoś złapał mnie za ramię, odwróciłam się. Harry.
- Proszę, chociaż spróbujmy.. odnowić naszą przyjaźń. – szepnął, zachrypniętym głosem – Chciałbym, żeby wszystko było jak dawniej.. Wtedy kiedy byliśmy dla siebie wszystkim, pamiętasz? – lekko się uśmiechnął, poprzez łzy.. łzy? Tak, on płakał.
- Nie Harry, właśnie my BYLIŚMY. Czas przeszły. Już nigdy nie będzie tak samo. – wyrwałam się mu i ruszyłam ku schodów, w drodze wpadłam jeszcze na tą czwórkę gamoni, którzy chyba przyglądali się mojej i Harry’ego kłótni. Gdy byłam już u siebie w pokoju, rzuciłam torbę w kąt i wskoczyłam pod łóżko. Weszłam pod ciepłą kołdrę, chwyciłam po iPod’a, odtworzyłam pierwszą, lepszą piosenkę, nawet na nią nie patrząc. Po paru sekundach zorientowałam się co to za utwór.. Best Friend Brother? Serio.. nie no, chyba jakieś jaja sobie ze mnie robią. Wzięłam jedną z moich ulubionych piosenek Eda Sheerana i pozwoliłam, żeby łzy spokojni spływały po moich rozgrzanych policzkach.

___________________________________________
Pierwszy rozdział :)
Szczerze? To mi się podobaaa ;d
Mam nadzieję, że będą pod nim jakieś komentarze :)
Kiedy dwójka?
W sobote, może w niedziele ;d 

21 komentarzy:

  1. Świetny ! Czekam na następny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. zapowiada się fajnie ! :D czekam na nexta !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty to jednak fajnie piszesz :D Twój kolejny blog i zapowiada się naprawdę obiecująco :) x

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze swietne opowiadanie
    mam nadzije ze bedziessz pisac i to i tamto opowiadanie :*
    czekam na 2 :D

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebisty blog. ZAJEBISTY!! Zapraszam do siebie
    http://mylive-lily.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. blog świetny a to i tak za mało powiedziane, wypowiedzi Berry są genialne po prostu jak czytałam tego bloga to czułam się jak w swojej klasie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie ..
    Szczerze Mówiąc Jakbym Miała Takiego Brata Też Bym Sie Wkurzała , Że Nauczyciele Karzą Mi Brać Z Niego Przykład .. Ale Ja Mam Na Odwrót . X D Nauczyciele Mówią , Żebym Tylko Nie Była W Przyszłości Jak Mój Brat . X D

    Czekam Na Następny Rozdział . :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty ten rozdział jet super nie mogę się doczekać następnego to jest świetne :d

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebisty blog... mam nadzieję, ze będziesz pisac ten blog i ten stary...
    PS. Zapraszam do mnie
    http://fromthemomentimetyoueverythingchanged.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Hejka słuchaj ja pisze bloga o tym że Horan ma bliżniaczke więc możemy sie jakoś zgrać więc wiesz to mój emeil jak by co = dziela1999@wp.pl A tak wogule twój blog jest zajebisty!

    OdpowiedzUsuń
  11. świetnie piszesz . Czytam obydwa twoje blogi i czeakam z niecierpliwością na następny rozdział. Błagam oby szybko ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. swietnie! jezu dodaj cos szybko

    OdpowiedzUsuń
  13. zapowiada się zajebiście ; DD .

    OdpowiedzUsuń
  14. Dopiero się zaczyna ,a już mi się podoba koncepcja , której nie ma całkowicie przedstawiłaś. Bliźnięta zupełnie różne nie rozłączne do czasu.Czyżby Berry była zła na cały świat i wyżywa się na innych. Zobaczę co będzie dalej ,ale wiem ,że nie mogę się doczekać następnego odcinka. Mam nadzieję ,że wpadniesz do mnie.Pozdrawiam ; )

    http://dance-with-me-tonight.blogspot.com/ Zapraszam ; )

    OdpowiedzUsuń
  15. świetnie się zapowiada, kiedy następny rozdział ?
    Mam nadzieję, że w najbliższym czasie bo ja tu
    umieram z niecierpliwości. ;)
    Zapraszam do siebie.
    http://onebandoneloveonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Co ile będziesz dodawała notki ? Mogłabyś zamiescic taka informacje przy napisaniu następnej ? Śiwetny blog <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Swietny <3
    Serio , też bym się wkurzyła , jakby mnie tak porównywali :/
    Pozdrawiam i czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Super!!
    czekam na next
    A to mój
    http://onedirectionmom.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham twoje blogi <3
    Dawaj szybciej następny!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakie to jest suuuper! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, bo tutaj wszystko świetnie się zaczyna :)

    OdpowiedzUsuń