sobota, 31 marca 2012

006.

- No ale, jak się nie pogodzą? Jak on jej nie wybaczy albo ona zacznie znowu się denerwować? Jak się znowu pokłócą? No co wtedy będzie, chłopaki?
- Zayn, uspokój się i usiądź na dupie… - mruknął Niall. Blondyn ma rację, Malik ciągle chodzi w kółko i mówi nam na głos swoje przemyślenia ‘a co jeśli…?’ Zayn się ostatnio dziwnie zachowuje, w sumie to od czasu pierwszego papierosa z siostrą Harry’ego, Berry. Czyżby miłość? Ta, wątpię. Od jakiegoś czasu kłócę się z Danielle i zaczynam wątpić w to wszystko. No wiecie, tematy miłosne i tak dalej.
- Jak mam być spokojny?! – lekko się chyba Zayn zdenerwował. – To, że ty jesz i cie nic nie obchodzi nie znaczy, że my też wszystko olewamy!
- Aha, czyli sądzisz, że ja wszystko olewam?! – w oczach Irlandczyka pojawiły się łzy. Każdy, również Zayn, wie, że nie można krzyczeć na Niall’a bo szybko można go doprowadzić do płaczu.. no ale pan Malik zapomniał, chyba. Z Horanem trzeba obchodzić się delikatnie, racja, czasem zdarzy mu się wybuchnąć i poprzeklinać, ale dla mnie on zawsze będzie takim delikatnym, słodkim chłopczykiem z farbowanymi włoskami.
- Tak, tak właśnie myślę! – znowu mulat krzyknął.
- Hej, hej! Uspokójcie się! – Lou próbował coś zrobić, a ja zdecydowałam się mu pomóc, kto jak kto, ale to ja jestem Daddy.
- Lou, ma rację. Zayn nie czepiaj się Niall’a, wiesz, że on kocha jedzenie i jak się denerwuje to je jeszcze więcej..
- To można w ogóle jeść więcej niż on normalnie je?! – Malik mi przerwał. Nialler już nie wytrzymał, zobaczyłem, że ostrożnie, żebyśmy nie zobaczyli, wyciera łzy z policzków. Zapadła pięciosekundowa cisza, usłyszałam lekki szloch blondaska.. Niall szybko wstał i pobiegł na górę.
- Gratulacje, Malik. Jesteś z siebie zadowolony? – warknąłem.
- On zachowuje się jak dziecko. – mruknął i wskazał ręką na schody, na których przed chwilą był Niall.
- Dobrze wiesz, że on jest..
- Dziecinny? – znowu mi przerwał.
- Nie, nie dziecinny, tylko delikatny. – wytłumaczył mu Lou. – Zamierzasz pójść do niego i go przeprosić?
Nie odpowiedział tylko poszedł przed telewizor.
- Aha, rozumiem. – mruknąłem cicho i popatrzyłem na Louis’a – Pójdę do Niall’a.
- Okej, postaram się pogadać z Zayn’em.
- Powodzenia.
- Tobie również.

***
Poczułam coś mokrego na szyi, podniosłam głowę i popatrzyłam w załzawione oczy Harry’ego. Płakał, znowu płakał przeze mnie. Tylko czemu?
- Czemu płaczesz? – szepnęłam.
- Ze szczęścia, kocham cię, Berry.
- Ja ciebie też, Harry.
Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej i poczułam, że ja też płaczę. Harry zaśmiał się lekko i pocałował mnie w czoło. Pociągnęłam go na ławkę i wskazałam napis na ścianie altanki.
- Pamiętasz? – uśmiechnęłam się.
- O tak. – odwzajemnił uśmiech – H + B = BFF. – przeczytał napis.
- I tak ma zostać. – szepnęłam, a on pokiwał głową.
- Czemu zmieniłaś zdanie? – spytał.
- Jakie zdanie.. ?
-No że jednak się ze mną pogodzisz.
- Nie zmieniałam zdania, zawsze chciałam się z Tobą pogodzić.. najpierw miałam tego wszystkiego dosyć, no wiesz moja duma, a potem.. było mi najwyraźniej wstyd, że tak cie potraktowałam a teraz cie przepraszam.
- Rozumiem, ale jednak mnie przeprosiłaś.
- No tak.. – uśmiechnęłam się do niego.
- Wracamy? – spytał.
- Okej, robi się już zimno.


Po dwudziestu minutach byliśmy już pod domem. Weszliśmy, ściągnęliśmy buty i bluzy oraz przeszliśmy do salonu. Lou i Zayn, którzy byli w pomieszczeniu, od razu do nas podbiegli, zaczęli nas ściskać i gratulować.
- Gdzie Liam i Niall? – zapytałam, a Zayn od razu zamilkł.
- No jakby to wytłumaczyć.. – zaczął Lou – była mała sprzeczka pomiędzy Zayn’em i Niall’em.
- Co? Zayn, wiesz jaki jest Niall.. – powiedział Harry.
- Wiem.. Ale no.. to był impuls, no wiecie.. zdenerwowałem się i..
- I nie zapanowałeś nad tym co mówisz. – dokończyłam a on skinął głową.
Przeszliśmy do kuchni, a po chwili do pomieszczenia wszedł Liam, popatrzyliśmy na niego pytającym wyrazem twarzy.
- No więc.. -  zaczął Payne – Starałem się z nim porozmawiać i pocieszyć.. ale on wql mnie nie słuchał i patrzył się w ścianę.. a jak wychodziłem to powiedział, że to on zawsze musi być tym poniżanym i tym najgorszym.
- A ty co zrobiłeś? – spytałam.
- Spanikowałem i zszedłem do was.. – powiedział po woli i po chwili dostał w głowę od Louis’a.
- Ja spróbuję z nim pogadać. – oznajmiłam i wzięłam jakieś ciastka i batoniki ze stołu.
Poszłam na górę i zapukałam do tymczasowego pokoju Platynki.
- Spadaj Liam. – usłyszałam w odpowiedzi.
Cicho weszłam do pokoju i podeszłam do łóżka, gdzie siedział odwrócony Niall.
-To nie Liam. – szepnęłam. Chłopak szybko się odwrócił i popatrzył na mnie jak na ducha. Nic nie mówiąc przytuliłam go i usłyszałam cichy szloch. Gdy się od niego odsunęłam to usiadłam obok niego na łóżku i wytarłam mu łzy.
- Jestem beznadziejny.. – mruknął.
- Nie jesteś wcale beznadziejny.
- Serio? Kto normalny płaczę jak przyjaciel mu coś powie..
- Niall.. to normalne, każdy z nas ma jakieś nawyki, obawy, zachowania.. wady.. chociaż tego, że jesteś delikatny i czuły wadą nazwać nie można.
- Tak? Serio tak sądzisz? – popatrzył na mnie tymi błękitnymi oczami, uśmiechnęłam się i odpowiedziałam.
- Tak, naprawdę tak sądzę. Według mnie te cechy, delikatność i czułość, sprawiają, że jesteś jeszcze bardziej uroczy i słodki.
Niall się lekko zarumienił.
- Naprawdę sądzisz, że jestem uroczy i słodki? – spytał szeptem.
- Tak… - odpowiedziałam równie cicho i spuściłam głowę, bo czułam, że się rumienie.
- Dziękuję, Berry.. – przytulił mnie - .. za wszystko.

____________________________________________
I jest szóstka.. ;) 
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale brak czasu i weny dają swoje ;c
Nie rozumiem jednego.. pierwszy rozdział zyskał ponad 20 komentarzy.. teraz wql. nie ma 20.. to znaczy, że zepsułam to opowiadanie? Nie podoba Wam się? 

środa, 21 marca 2012

005.

Nie ogarniam już niczego. No ale, ciekawe, czy ktoś z was by coś z tego zrozumiał. Zacznijmy od Berry..
Panna Styles, no tak. Charakterkiem podobna do braciszka. Czemu?
W zasadzie to sam nie wiem, na pierwszy rzut oka wydają się być całkiem różni. Ale to nie prawda.. otóż to, Berry jest tak samo wrażliwa jak Harry, tylko ona ukrywa smutek, łzy, a Harry się tego nie wstydzi. Co ich jeszcze ze sobą łączy?
Hm.. na pewno taka znana cecha, która się nazywa ‘upierdliwość’ . O tak.
A poza tym.. Jest jeszcze wiele zachowań,  które sygnalizują o tym, że są do siebie podobni.
Berry.. ona jest trudna.. No znaczy, w innym znaczeniu tego słowa, oczywiście. Bez skojarzeń, ludzie. Paląc razem z nią, dowiedziałem się od niej ciekawych rzeczy, w sumie to się nie dziwie, czemu traktuje Harry’ego jak dupka.. chociaż, nie rozumiem za bardzo tego, że wypłakiwała się na moim ramieniu, zwierzając się, między innymi właśnie o tym, że chciałaby się z nim pogodzić.. no ale jednak tego nie robi. Czemu?
Mam wrażenie, że to jej duma.
Tak czy inaczej, zdecydowanie mogę stwierdzić, że po mimo krótkiej znajomości, to polubiłem siostrę Harrolda.
***
Tik, tak, tik tak…
Ten zegar zaczynał mnie już lekko denerwować. Ciągle tika i takuję.. nie, no.. jest ze mną źle.
Zegarze, czy mógłbyś przestać tikać i takować?
No dobra, jest ze mną bardzo źle..
No bo kto normalny gada to zegara?
Like a boss.
Od dłuższej chwili przypatruję się ścianie, gdzie wisi ten głupi zegar. Co ja takiego robie?
Myślę. No wiem, jak na mnie dziwne, ale to jest wyjątek.
Myślę o Harrym.. Spieprzyłam wszystko, dosłownie.
Muszę coś zrobić. I już chyba nawet wiem co.
Od naszej ostatniej kłótni unikam go, jest mi po prostu wstyd i przykro. Z Bananami gadałam tylko pare razy.
Chcę to naprawić i wiem jak. Okej, a więc ogłaszam, iż plan ‘ Napraw wszystko, za nim nie będzie za późno i nie stracisz brata’ uważam za rozpoczęty.
Delikatnie uchyliłam drzwi mojego pokoju, cicho, na palcach, wyszłam i skierowałam się do pokoju Zayn’a. Chwilkę podsłuchałam, żeby upewnić się, że w pokoju nie ma Harry’ego, a potem zapukałam. No w sumie to mogłam wejść od razu, ale chciałam ukazać choć troszeczkę kultury.
- Berry? – otworzył mi, bardzo, ale to bardzo zdziwiony Liam.
- Mogę wejść? – spytałam niepewnie, a Banan skinął głową i przepuścił mnie w drzwiach.
- Berry? – Lou i Niall również nie ukrywali zdziwienia, a Zayn zaczął się śmiać.
- No raczej ja. – mruknęłam.
- Co cię do nas sprowadza, nikczemna, niewiasto? – zaczął Platynowy.
- Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale potrzebuję waszej pomocy.
Chwila ciszy.
Banany mieli lekko (Czyt. Bardzo) zdziwione miny.
- Tak, to zabrzmiało dziwnie. – przerwał tą ciszę Louis, a Zayn się uśmiechnął.
- No jasne, pomożemy Ci. Zamieniamy się w słuch. – powiedział dość poważnie Liam.
- Jak wiecie zapewne, zachowałam się jak suka w stosunku do Harry’ego – pokiwali znacząco głowami – i muszę to naprawić.
- Posłuchałaś się mojej rady! – przerwał mi Malik, na co Łyżkowy zmroził go wzrokiem i kiwnął mi głową na znak, żebym kontynuowała.
- No to… chciałabym, żebyście pomogli mi to zrobić.. Plan i tak dalej mam, ale musicie zająć czymś Harry’ego, a potem przyprowadzić go na polanę, która jest jakieś dziesięć minut od domu. Wiecie gdzie to?
- Tak, kojarzę.. tam niedaleko stawu?
- Tak.
- Hazza nas tam kiedyś zaprowadził.. mówił, że z tym miejscem kojarzą mu się same dobre wspomnienia. - powiedział Zayn, a ja przytaknęłam.
***
- Harry, no chodź..
- Nie możesz ciągle siedzieć w czterech ścianach i się marnować.
Chłopaki próbowali wyciągnąć mnie na miasto.. no jeżeli Holmes Chapel można nazwać miastem..
- Nie. – mruknąłem.
- No dobra, sami sobie poradzimy, tylko, żeby nie było,  że cie nie prosiliśmy. – powiedział Liam, wymienił spojrzenia z chłopakami i po chwili w magiczny sposób unosiłem się nad ziemią. Dzięki..
Zamknąłem oczy, wdychałem świeże powietrze, a raczej spaliny.. Chłopcy gdzieś mnie nieśli.
- Wysiadka panie Styles. – usłyszałem.
I co? Suprajs.
5 sekund minęło i leże na ziemi.
- Dzięki.. Teraz dupa mnie boli. – jęknąłem. A oni wzruszyli ramionami i sobie poszli. O tak to, nie no spoko. Wynieśli mnie… do.. lasu? Niee… Okej, to dziwne.
Jestem w lesie.. a dokładniej na polance.. naszej polance. Polance mojej i Berry.
Wstałem, otrzepałem spodnie i rozejrzałem się dookoła. Mój wzrok przykuła altanka, którą kiedyś wybudował nam tata. Wydawało mi się, że ktoś w niej siedzi.. chociaż mogło mi się przywidzieć bo mam dość zrytą psychikę.
Z ciekawości podszedłem do altanki i..
Zobaczyłem tam Berry.
Przeglądała albumy z naszymi zdjęciami. Gdy zobaczyła, że nie jest sama, podniosła się i spuściła głowę. Nie krzyczała, ani nic takiego. Zdziwiłem się, bo myślałem, że mnie nienawidzi czy coś. Po długiej ciszy popatrzyła mi w oczy. W jej wzroku dostrzegłem smutek.. a w oczach łzy? Tak, łzy.. Kolejna dziwna rzecz. Przecież ona nie płaczę, przynajmniej niepublicznie.
I kolejny dziwny gest na dzisiaj, a jaki?
Podeszła do mnie oraz mnie przytuliła.
- Przepraszam. – szepnęła. 

__________________________________________________
No to rozdział piąty :)
PRZEPRASZAM, ŻE TAK DAWNO NIE PISAŁAM, ALE NIE MIAŁAM CZASU -,- 
Co o nim sądzicie?
BŁAGAM O KOMENTARZE, bo nie wiem czy jest sens kontynuowania tego opowiadania.
Kiedy nowy? 
Piątek, sobota albo niedziela  :) 

sobota, 10 marca 2012

004.

Jedna marchewka, druga marchewka, trzecia marchewka, czwarta marchewka, piata marchewka, szósta marchewka, siódma marchewka…
I nic..
Zrobiłem tak jak zawsze radził mi Liam, czyli ‘’ policz marchewki ‘’ .
A czemu?
Bo nie mogę spać, a wiec czemu liczę niewidzialne marchewki, które są wytworem mojej wyobraźni?
Bo zawsze, gdy nie mogłem spać Liam dawał mi ta świetną rade, która tym razem nie zadziałała.
A czemu nie mogę spac?
Mysle o Berry, siostrze mojego Hazziatka.
Harry zachował się jak swinia, to trzeba przyznac. Z jednej strony to rozumiem zachowanie jego siostry.. Zabolalo ja to. Ale z drugiej strony nie ogarniam panny Styles.. Czemu nie chce się z nim pogodzić? Widac, ze za nim tęskni.. wiec.. na co ona czeka?
Harry bardzo zle to znosi.. nie dziwie mu się, pewnie zachowałbym się poważnie, gdyby chodzilo o Lottie, Fizzy, Phoebe lub Daisy.. Moje kochane siostry.. ciekawe co tam u nich. Zadzwonie do nich, teraz.. o.
Tomlinson, ty idioto, przecież jest… 9?! Czyli rozmyslalem o Berry pare godzin? Niezly jestem, nie ma co.
***
- Pamiętajcie o tym, że dziś o 17 wywiadówka. – przypomniała nam wychowawczyni. Znowu wywiadówka, znowu opieprz.
- Ale moich rodziców nie będzie na zebraniu. – Tim, klasowy idiota, podszedł do nauczycielki.
- Czemu?
- Bo mój pies ma urodziny. – oznajmił.
Chwila ciszy..
I klasa wpada w śmiech, razem ze mną. Tim jest przezajebisty jeśli chodzi o rozśmieszenie klasy, może dlatego świetnie się z nim dogaduję?
- Tim.. czasem się zastanawiam czy nie lepiej by ci było w innej klasie, innej szkole.. w innym mieście. – rozmarzyła się nauczycielka.
- Wątpię, lubię tą klasę. – wyszczerzył się. – A mój pies kończy dziś rok. 
- Urzekłeś mnie tą historią.
- No wiem.
Dzwonek, nareszcie.
Szybkim krokiem opuściłam szkołę i wsiadłam do swojego samochodu, białego Range Rover’a. Teraz czeka mnie pięciominutowa droga, a potem spotkanie z bananami.
No. Pięć minut minęło. Weszłam do domu, zdjęłam buty, bluzę i przeszłam do salonu. Były tam banany i Harry..
Grali w butelkę. Harry zaczął coś tam jęczeć pod nosem.
- Jesteś piękny, Harry, nie przejmuj się, oni nie chcieli obrażać tych loków, jesteś bardzo pociągający, naprawdę. – pocieszał go Louis.. No wiecie, ten od Marchewek.
On i pociąganie?
- O tak, Harry, jesteś taki pociągający jak spłuczka od kibla. – powiedziałam. Po chwili zdałam sobie sprawę z tego jaki suchar to był, ale chyba nie przeszkadzało to Niall’owi bo ciągle się śmiał. – A z włosami wyglądasz jak mop. – dodałam.
Widziałam tą złość na twarzy Harry’ego, więc postanowiłam szybko wycofać się z pola widzenia.
- Stój! – zawołał.
Odwróciłam się  i z udawaną obojętnością popatrzyłam na brata.  Wiedziałam, że zaraz wybuchnie.
- Co ty wyprawiasz?! Czego mnie tak bardzo nienawidzisz?! Co ja ci takiego zrobiłem?!
Był wściekły, widziałam to w jego oczach.
- Czego ode mnie oczekujesz?! – kontynuował – Czemu taka jesteś?! Wiesz, że źle zrobiłem, popełniłem masę błędów, ale chce to naprawić, a ty po prostu to olewasz! Zawsze mówiłaś, żebym spełniał swoje marzenia! Sama posłałaś mnie do x-Factor’a!
Złość minęła, teraz zastąpił ją smutek. Parę łez spłynęło po jego twarzy, tak. Harry, mój brat, płakał. Ponownie, przeze mnie.
- Nie poznaję cię, zmieniłaś się Berry.. na gorsze. – ostatnie słowa wyszeptał. Odwrócił się na pięcie i poszedł na taras.
A ja?
Zszokowana tą sytuacją, uroniłam kilka łez. Zaczęłam płakać, po prostu. Chłopaki patrzyli się tępymi wzrokami na mnie, to na taras. Nie wiedzieli co zrobić, widziałam to w ich oczach. Odwróciłam się i pobiegłam do swojego pokoju.
Brawo, Berry. Ponownie wszystko spieprzyłaś. Jesteś idiotką. 

_____________________________________________
Trolololololooooooooooooooo :D
I o to czwórka ;D
Co o niej myślicie? ;D
PIĄTKA PEWNIE JUTRO <3
BŁAGAM O KOMENTARZE *_____*

piątek, 9 marca 2012

003.

Stylesowie to szalona rodzina, zawsze Harry wydawał mi się jakiś taki nadpobudliwy, wesoły.. taki.. nadzwyczajny. Oczywiście w dobrym znaczeniu tego słowa.. Po poznaniu jego siostry, Berry, jestem pewny, że osobniki z rodu Styles nie są zwykłymi ludźmi.. jego mama? Bardzo miła kobieta.. ojciec, a raczej ojczym? Czasem ma jakieś odpały, ale można się z nim dogadać, a Berry? No właśnie, Berry to taki orzech do zjedzenia.. no właśnie, orzech.. zjadłbym orzecha, no dobra, ale mniejsza o to, Horan ogarnij się. Siostra Harry’ego jest inna niż jej krewni.. Czasem poważna, rzadko miła, ale ciągle zabawna.. Podobają mi się jej cechy.. Ona sie naprawdę wyróżnia z pośród innych dziewczyn.
Nasz mały Harrold źle znosi kłótnie z Berry… postanowiliśmy z chłopakami, że musimy coś zrobić. Kazali mi coś wymyślić, taa, śmieszne, serio. No bo.. ja i myślenie? Nieee. Odpada. Kurde, no, głodny jestem.
***
Nie zniosę tego dłużej, nie ma szans. Banany uprzykrzają mi życie..
Tak, tak, wiem.. wiem, że trochę przesadzam. No ale, jakbyście się czuli, gdyby czwórka obcych wam facetów władowała się do waszego domu?
Masakra, nie ma co.
I tak, wiem, że to wszystko wyolbrzymiam, bo.. Oni w sumie to nas nie są tacy źli.
Chwila, co? Berry..
O tak, gadam sama ze sobą, punkt dla mnie.
Banany są tu już tydzień, przez te całe 7 dni trochę się u mnie działo.. Z Harrym praktycznie nie rozmawiam, no chyba, że takie proste zdania typu ‘ gdzie pilot? ‘ . Nie rozumiem już nic.. a co jest najgorsze?
Zaczynam się łamać, jak na niego patrzę to po prostu chce mi się płakać.. miałam szansę, a ją zepsułam, replay proszę. Jestem zła na siebie, widzę smutek osoby, na której mi tak cholernie zależy. Tak, naprawdę mi na nim zależy. Uświadomiłam sobie to przedwczoraj.. I co zamierzam z tym zrobić?
Sama nie wiem..
Mama z naszym ojczymem pojechali sobie gdzieś tam do rodziny i zostawili mnie z tymi Bananami. Wytrzymuję z nimi, a to jest postęp. Brawa dla mnie, nie ma co. Okazało się, że Czarny Banan, bodajże Zayn, też pali, więc czasem potajemnie wychodziliśmy razem na papierosa, Platynka Banan kocha jedzenie, ja tak samo, więc od czasu do czasu razem jedliśmy, Marchwiowy Banan zna tyle sucharów i różnych żartów, że okazał się być lepszym mistrzem ciętej riposty ode mnie.. a Łyżkowy? To zdecydowanie najodpowiedzialniejszy okaz watahy. Reasumując, parę razy porozmawiałam sobie z każdym z osobna i wspólnie oraz złamałam stół z Zayn’em, no i rzucałam łyżkami w Liama. O tak, zapomniałam się pochwalić, zapamiętałam ich imiona. Nice.

- Życie jest beznadziejne. – mruknęłam, kątem oka patrząc na mulata, który wraz ze mną palił papierosy z tyłu domu.
- Nie, życie nie jest beznadziejne.. Życie jest śmieszne. Czasem.. jak masz już wszystko, czego tylko pragniesz, wystarczy, że zrobisz jeden błąd, jeden zły krok i wszystko ci się zawali. – mówił szeptem patrząc przed siebie – A najgorsze jest to, że potem trudno odbudować te straty.
- Czy ty coś sugerujesz?
Popatrzył na mnie i odpowiedział.
- Nie.. Nic nie sugeruję.. chociaż, powinnaś pomyśleć czego chcesz.
Od kiedy się z niego taki filozof zrobił?
- Długo palisz? – zmieniłam temat.
- Kolejny  błąd.
- O co ci chodzi?
- Uciekasz od problemów, udajesz kogoś innego.. Oszukujesz nas, a przede wszystkim samą siebie.
- Może mam powody.. – mruknęłam pod nosem.
- Jeżeli użalanie się nad sobą na siłe i próba pokazania światu jaka to ty Nie Jesteś.. to faktycznie, ciekawe powody.
- Nie powiem, miłe to to nie było.
- Ale za to prawdziwe.. – puścił mi oczko – Jeśli naprawdę chcesz to uda Ci się wszystko naprawić. Ale.. musisz spróbować, a przede wszystkim chcieć.
- Zayn.. – zaczęłam.
- Tylko mnie nie bij! – pisnął i odskoczył ode mnie.
- Dziękuję. – szepnęłam i się do niego przytuliłam. Chłopak by najwyraźniej zdziwiony moim gestem ale po paru sekundach odwzajemnił uścisk.
- Nie ma za co.. Jakby co to, zawsze będę starał ci pomóc. – uśmiechnął się, co odwzajemniłam. – A palę od 16 roku życia.. – powiedział, spuszczając głowę w dół.
- Ja też.
- Czemu Ty zaczęłaś?
- Problemy w szkole.. ale głównie brak Harry’ego… a ty?
- Zdecydowanie problemy w szkole.. bójki i tak dalej. 

__________________________________________________
O to i rozdział trzeeeeeci ;)
Mogło być lepiej, wiem -,-
Jutro postaram sie napisać czwórkę. 
Szczerze.. to nie wiem, czy pogodzić Berry i Harryego.. a więc.. PROSZE WAS O TO, ABYŚCIE W KOMENTARZACH PISALI CO O TYM SĄDZICIE. CZY BERRY I HARRY MAJĄ SIE KŁÓCIĆ? 

wtorek, 6 marca 2012

002.

Bezczynnie leżałem w swoim łóżku, patrzyłem się w sufit i podrzucałem sobie pomarańczową piłkę. Myślami ciągle byłem przy tym co wydarzyło się parę godzin temu.. To znaczy.. Moja kłótnia z Berry.. moją Berry. Najukochańszą siostrzyczką i najlepszą przyjaciółką.. Nadal nie rozumiem co się z nami stało.. możliwe, że jestem tępy czy coś.. no ale.. Mam wrażenie, że nie podoba jej się to, że wróciłem.. Wydaję mi się, że ona nie chce mieć ze mną nic wspólnego.. Nie, Styles! Nie zachowuj się jak dziewczyna, nie płacz, nie płacz, Harry.. jesteś silny.. i gówno. Rozpłakałem się jak małe dziecko.. mam już tego dosyć. Chcę to wszystko zmienić..
If we could only have this life, for one more day, If we could only turn back time..
Gratulacje Harry. Jesteś taki tępy, że aż cytujesz własne piosenki.
Rozejrzałem się po pokoju, kciukiem przetarłem mokry policzek i zauważyłem, że drzwi się lekko uchylają, a z nich wyglądają 4 głowy chłopaków. Gestem ręki zaprosiłem ich do środka. Nie miałem siły zamaskować tego, że płakałem.. Nie wstydzę się płaczu, owszem mam problemy w wykazywaniem uczuć, ale płacz to dla mnie normalna rzecz.. a chłopcy są moimi najlepszymi przyjaciółmi i nie mamy przed sobą żadnych, ale to żadnych tajemnic.
Usiedli obok mnie na łóżku. Spuściłem głowę w dół i przypatrywałem się swoim dłoniom. Chwile siedzieliśmy w ciszy, jednak Liam zdecydował się ją przerwać.
- Harry… widzimy, że cierpisz. – zaczął.
- Opowiedz nam.. postaramy ci się pomóc – Niall objął mnie ramieniem.
- Eh.. no dobrze. – szepnąłem zachrypniętym głosem – No to.. w sumie to nie wiem od czego zacząć.
- Zacznij od początku, mamy czas. – Lou posłał mi zachęcający uśmiech.
- Z Berry zawsze byliśmy jednością, bliźniaki i również przyjaciele.. Każdy się nam dziwił, ale dla nas to było normalne. Wszystko zawsze robiliśmy razem. Ja szedłem na randkę to załatwiłem kogoś, żeby Berry również poszła. Byliśmy nierozłączni.. no ale niestety.. Do czasu. Minęło paręnaście lat i się zmieniliśmy.. Nadal sobie ufaliśmy i w ogóle, ale to nie było to samo.. no i ja poszedłem do x-Factor’a.. w czasie programu i po nim prawie się nie widywaliśmy, nie rozmawialiśmy, nic.. kompletnie nic.. Berry się naprawdę zmieniła.. A ja.. Ja czuję i wiem, że to wszystko jest moją winą.. a dziś.. dziś mi to powiedziała, że jak poszedłem do x-Factor to wszystko spieprzyłem.. i wiecie co? Ona ma rację.. Cieszę się chłopaki, że Was mam, że jesteśmy sławni, mamy fanów, spełniamy swoje marzenia, ale… brakuje mi mojej Berry..
Znowu zastała ta głupia cisza.
- Z mojego punktu widzenia – zaczął ostrożnie Liam – To jej jest po prostu smutno… brakuje jej brata.
- Skąd możesz to wiedzieć ? – spytałem cicho.
- Po pierwsze: Daddy zawsze ma rację, a poza tym… sam mam siostrę i wiem jak to jest..
- Dla mnie.. musisz z nią szczerze porozmawiać. – uśmiechnął się Zayn.
- Dzięki chłopaki.. mówiłam wam kiedyś, że jesteście najlepsi?
- No parę razy obiło się o uszy. – zachichotał Nialler i zrobiliśmy teletubisiowego-przytulańca.
***
Co on sobie wyobraża?! Myśli, że jak przyjedzie do mnie, popatrzy tymi oczkami i pośle jeden z tych firmowych uśmieszków to będzie tak jak dawniej?
Nigdy już tak nie będzie. Nie ma szans..
Wiele osób pewnie się dziwi moim zachowaniem.. Pewnie Wy byście wybaczyli.. ale ja już nie mam siły.. wybaczę, prze parę dni będziemy się starać ‘’ odbudować nasze relacje ‘’ a potem co? Wyjedzie sobie z tą watahą do Londynu i wrócą sobie do swojego pięknego życia.. a ja? Znowu będę się marnować siedząc w szkole i myśleć ‘’ co by było gdyby…? ‘’
Nie chcę już wracać do tego cierpienia.. Do tego co odczuwałam parę miesięcy wcześniej. Pustka, taka głupia pustka w środku.. Gdy Harry mnie zostawił czułam się jakby ktoś wyssał ze mnie połowę mojego życia, humoru.. wszystko zaczęło być gorsze.. W szkole zaczęłam być uznawaną za tą ‘dziwną’, bo tak nazywały mnie dziewczyny typu Mam Na Twarzy Więcej Plastiku Niż Lalki Barbie. A kto mi wtedy pomógł? Nie.. pomógł to złe określenie.. Zaprzyjaźniłam się z taką Megan, która pokazała mi na nowo piękno życia.. Znowu cieszyłam się wszystkim, mój optymizm powrócił. Niestety Megan się przeprowadziła do Canady, a o zespole, w którym jest Harry zaczęto ciągle pisać.. I znowu sobie wszystko przypomniałam.. Padłam w nałogi.. znaczy.. nie no, nie o to mi chodzi, nie brałam, nie biorę narkotyków.. Ale cięłam się i paliłam papierosy, fajnie nie? A czy moich rodziców to interesowało? No oczywiście, że nie.
Czy nadal się tnę?
Nie, ale blizny pozostały. Maskuję je podkładem, pudrem do twarzy.. No wiem, pomysłowo, nie ma co.
Czy nadal palę?
Tak.
Mam już absolutnie dość tego wszystkiego.. Harry.. i..
… no i jeszcze te banany..
Tak, banany. Od dzisiaj właśnie tak będę nazywać tą hołotę. O kim mowa? O 4/5 One Direction.
Usiadłam pod ścianą i znowu zaczęłam płakać.. To wszystko mnie przerasta.. chciałabym się do kogoś przytulić..
Zgłodniałam, chyba.. no raczej tak. Wolnym krokiem ruszyłam do łazienki, na mój widok w lustrze lekko się przestraszyłam, ogarnęłam moje oblicze i  cicho wyszłam z pokoju oraz pokierowałam się do kuchni.
Otworzyłam lodówkę i sięgnęłam po jakiś jogurt, a co wyjęłam? Żel do włosów…? Co? No tak, żel do włosów. Aha. Norma, spoko. Żel do włosów w lodówce, okej. Rozumiem. Skoro tam był to go tam odłożyłam i wyciągnęłam ten jogurt. Wzięłam sobie jeszcze bułkę i poszłam do salonu. Siadłam sobie na sofie i włączyłam telewizor. MTV, może być. Akurat jakieś teledyski. O , jeszcze lepiej. Puścili Ed’a, mojego kochanego rudzielca. A co dokładniej? Drunk. Ta piosenka jest świetna. Zaczęłam sobie trochę podśpiewywać, ale ktoś z hukiem wpadł do mieszkania. A kto to ? Nie no, nie bawię się w coś stylu Gdzie jest Nemo? Czy coś.. wiadomo kto przyszedł. Te banany. Czyli.. misja ‘’ Udawaj, Że Wszystko Jest W Porządku, Uśmiechaj Się Sztucznie i Pozwól im żyć ‘’ rozpoczęta, nie ma co. Lekko długa nazwa.. ale.. mniejsza o to.
- Cześć. – usłyszałam nad głową, przekręciłam się i zobaczyłam mulata o czarnych włosach.. to będzie… o już wiem! Czarny Banan!
- Hej. – mruknęłam.
- Co oglądasz?
- Telewizję.
- Odkrywcze, nie powiem. – zachichotał cicho.
- Zaaaayn! – ktoś wbiegł do pokoju. A więc Czarny Banan to Zayn, okej. I tak zaraz zapomnę.
- Co chcesz, Niall?
- Nic, o tak o.
Popatrzyłam na Drugiego Banana, farbowany blondyn. O wiem! To będzie Platynowy Banan. Nie no, moja twórczość mnie rozwala od środka.
- Ty jesteś Berry, tak?
- Nie, Kleopatra, ta z Egiptu jakby co. – odpowiedziałam.
- Aha, a więc… Kleopatra, gdzie macie toster? Ej, jak jest w Egipcie? – zapytał Platynowy Banan. Zrobiłam facepalm’a i popatrzyłam na Czarnego Banana, który miał jakąś taką zażenowaną minę.
- To był sarkazm, Niall. – oświecił go. – To nie jest żadna Kleopatra z Egiptu tylko Berry, Berry z Holmes Chapel.
- Że co? Oj, nieważne. – powiedział i objął ramieniem Czarnego, wyjmując z kieszeni batona i pochłaniając go w całości.
W ciszy oglądaliśmy MTV ale znowu ktoś musiał nam przeszkodzić.. jakiś koleś.. z marchewką? Tak, marchew, okej. To on będzie Marchwiowym Bananem.
- O cześć – uśmiechnął się do mnie. – Lou jestem.
- Berry.
Za tym Marchwiowym pojawił jeszcze jeden. Chyba już ostatni, który trzymał w ręce książkę Łyżki nie są złe – poradnik dla ludzi z łyżko-fobią . Dobra. To będzie Łyżkowy Banan. O, już wszystkich nazwałam.
- Cześć, mam na imię Liam. – podszedł do mnie i lekko ucałował moją dłoń.. ? Tak, on to zrobił. Czyżby to jakiś normalny, kulturalny Banan? Może uda mi się z nim jakoś dogadać, kto wie.
- Berry. – uśmiechnęłam się.. szczerze się uśmiechnęłam, a to już dziwne.
Pierwsze wrażenie o Bananach?
Nie mogłam trafić gorzej.
____________________________________
Od razu przepraszam za wszystkie błędy ;)
Pewnie zauważyliście, że na początku rozdziału pisałam inną czcionką, on miała oznaczać perspektywę Harry'ego.. i tak będe robić . inna czcionka - inna perspektywa :) 
Mam nadzieję, że rozdział Wam sie podoba :) Mam wieeeeelką prośbę, a mianowicie: KOMENTUJCIE :)
se yaaa , xx <3

piątek, 2 marca 2012

001.

Zwykły majowy dzień, południe. A co ja robię? Siedzę w szkole i przymulam na jakże nudnych lekcjach historii. Czy ci nauczyciele naprawdę nie mają nic do roboty tylko muszą truć nam życie? No błagam..
Zilustrowałam wzrokiem klasę.. Wszyscy robili co innego.. i chyba nikt nie słuchał tych bardzo ciekawych wypowiedzi nauczycielki. A co ja robiłam? Słuchałam sobie muzyki, no bo co innego mogę sobie robić? No właśnie..
- Styles! – usłyszałam, podniosłam wzrok znad zeszytu, w którym sobie rysowałam jakieś szlaczki i przeszyłam wzrokiem panią Smith.
- Co? – burknęłam w odpowiedzi.
- A może by tak troszeczkę grzeczniej?
- No ale po co.. Żyję w wolnym kraju, mam swoje reguły i mogę robić co chce. To nie moja wina, że pani musi siedzieć tu, z nami w szkole i opowiadać nam o tym jak to panią chłopak rzucił. To nas naprawdę nie interesuję.. no chyba, że dostanę Nobla jak powiem coś na ten temat, bądź ewentualnie dam panie jakąś dobrą radę na przyszłość. – uśmiechnęłam się sztucznie.
- Nie poznaję Cię, twój brat to..
- Tak wiem, mój braciszek był idealny i chętnie by pani się z nim umówiła, spokojnie, ponoć on lubi starsze. – usłyszałam jakieś śmiechy klas.
- Wypraszam sobie! Do odpowiedzi!
Leniwie podniosłam się z ławki, przy tym upadł mi telefon, od którego odczepiły się słuchawki i po całej Sali rozbrzmiały dźwięki Metalici. Czemu akurat ta muzyka? Bo tylko ona potrafi zagłuszyć wywody historyczki. Podniosłam iPhon’a i wyłączyłam muzykę.
- Ups? – zapytałam i podeszłam pod tablicę.
- Co było pomiędzy rokiem 1890 a 1892?
- No jak to co? Rok 1891. – odpowiedziałam i znowu klasa się zaśmiała, co jak co, ale podobno jest klasową mistrzynią ciętej riposty i beznadziejnych wypowiedzi, których każdego rozśmieszają. Like a boss. Smith zakryła oczy rękoma i miałam wrażenie, że się modli ale nie sprawdziłam. Potem rozłożyła ramiona, uklękła przed biurkiem i zaczęła się nam wyżalać jacy to my jesteśmy beznadziejni. Aha. Normalna lekcja, nie ma co.
- Mogę już usiąść czy muszę tu stać? – spytałam.
- Siadaj.
Tak jak mi kazała tak też zrobiłam.
- Mam was dość, wiecie? – zapytała nauczycielka.

~*~
Fizyka. Kolejna beznadziejna lekcja. No ale cóż by zrobić? Wyjęłam z kieszeni batonika i oddałam się przyjemności, jaką było jedzenia.
- Styles – nie no, nieźle. Trzecia lekcja i kolejny ochrzan. Czuję się wyróżniona.
- Tak?
- Co ty robisz?
- Siedzę. – odpowiedziałam i popatrzyłam na Flitchera, nauczyciela fizyki.
- Doprawdy.. nie zauważyłem.
- Do trzeba do okulisty pójść, tak wiem.. to przykre. No ale, starość nie radość.
- Styles, uspokój się i nie jedz na lekcji. – zbulwersował się.
- No ale ja lubię jeść! Gdybym nie jadła to bym umarła, rozumie pan to? U-M-A-R-Ł-A ! I pan by był tego świadkiem.. i męczyło by go pana sumienie, że ja, taka porządna uczennica, zmarłam na pana lekcji.
- Za bardzo sobie słodzisz, oj, za bardzo. – uśmiechnął się, co odwzajemniłam.
Robiliśmy jakieś zadanie, które nam nauczyciel robił. Tak naprawdę to Flitcher był jednym z nielicznych nauczycieli, którzy mają dobry kontakt z uczniami. Wiele razy śmiał się z moich wypowiedzi. Byłam już na 13 zadaniu, a było ich 15, ale ktoś zapukał do drzwi i je otworzył. Postanowiłam to zignorować i dokańczałam lekcje. Wszystkie dziewczyny zaczęły nagle piszczeć, a ja usłyszałam głos nauczyciela.
- Harry! Jak się cieszę, że wpadłeś. Stęskniłem się za jednym najlepszych uczniów.
Gdy usłyszałam to imię momentalnie coś się we mnie zagotowało. Jak on śmie? Harrold Edward Milward Styles.. mój, idealny brat bliźniak, ot tak o sobie po prostu przychodzi na moje lekcje? Keep Calm, spokojnie. Keep Calm. Wszystko będzie w porządku.. Wdech i wydech. A może to tylko jakiś sen? Lub ukryte kamery? Uszczypałam się parę razy w rękę. I co?
Pech. To wszystko to było moje realne życie.
Powoli podniosłam wzrok znad książki i popatrzyłam przed siebie. Tak, to był on. Przeklnęłam się w duchu, że nie poszłam na wagary jakie mi proponowali dwie godziny temu. Wszystkie dziewczyny wstrzymywały oddech, a no tak, nie codziennie do zwykłej klasy wpada jeden członek najbardziej popularnego boybandu w Wielkiej Brytanii. A on? On sobie gadał z nauczycielem fizyki, jak gdyby nigdy nic.
- Miło się rozmawiało – wyszczerzył się – No ale, przyszedłem tu z innego powodu. Muszę zwolnić Berry z lekcji. – kolejny uśmiech. – Berry? – popatrzył na mnie – Pakuj się.
Wyszedł na chwile z Sali, idiota zostawił otwarte drzwi i wszystko było słychać. Rozmawiałam z kimś, bo głosach rozpoznałam jeszcze 4 chłopaków. Chyba dziewczyny z klasy też ich rozpoznały bo zaczęły piszczeć i wołać coś w stylu ,, To oni! ‘’ . Jak gdyby nigdy nic dalej rozwiązywałam te zadania. Harry znowu wszedł do klasy i ponownie nie zamknął drzwi.
- Szybciej! – ktoś krzyknął zza drzwi i do klasy wpadła marchewka… chwila, co? MARCHEWKA? Tak, marchewka. Aha. Nie no, spoko. Grunt to zdrowe odżywianie. Harrold patrzył na mnie wyczekującym wzrokiem, westchnęłam i wrzuciłam rzeczy do czarnej torby Converse. Wstałam, uprzednio chowając telefon do kieszeni jeasnów. Powiedziałam krótkie ‘’ do widzenia ‘’ do nauczyciela i podążyłam za bratem. Jak to brzmi.. ja nie mogę. A czy już wspominałam czemu tak bardzo go nie toleruję? Proste, to chyba zazdrość, zwykła, dziecinna zazdrość. Kocham tego idiotę, w sumie to mój brat bliźniak, dwujajowy, jakby co. No ale.. życie z takim chodzącym ideałem jest serio ciężkie. Od zawsze był ode mnie we wszystkim lepszy.. Wszyscy nauczyciele mnie pouczali, żebym była jak on.. Rok temu zgłosił się do x-Factora, ale nie przeszedł bootcamp’u, co prawdę mówiąc nawet mnie zdziwiło, bo Harry naprawdę świetnie śpiewa.. No ale, nie ważne. Wtedy Nicole i Simon, którzy byli tam jurorami postanowili stworzyć boyband. Harry i jeszcze 4 innych chłopaków.. no i udało im się, zajęli 3 miejsce w finale i teraz jako One Direction są sławni w całej Wielkiej Brytanii. Happy End, dosłownie.
Wyszłam za lokowatym z Sali i dopiero teraz sobie zdałam sprawę, że on wygląda jak pudel. Zaśmiałam się na swoją myśl. Chłopak przystanął i odwrócił się.
- Coś się stało? – zapytał ‘’troskliwym’’ tonem głosu.
- Nie udawaj, że ci zależy, okej? Nie wychodzi Ci to.. serio.
- Ale..
- Żadne ale, czemu mnie zwolniłeś?
- Razem z chłopakami dzi..
- Co? Z kim? – przerwałam mu.
- No chłopakami, no wiesz.. reszta zespołu. – wywróciłam oczami. – Kontynuując, przyjechaliśmy razem w 5 dziś do nas do domu i mama poprosiła, żebym cie zwolnił z lekcji, bo mamy ważną wiadomość Ci do przekazania.
- Świetnie.. – powiedziałam sarkastycznie. – Idziesz?
- Tak, tak. Chodźmy do mojego samochodu.
- A gdzie reszta Twojej watahy? – mruknęłam.
- Pojechali już do domu.
Wsiedliśmy do czarnego Range Rover’a i odjechaliśmy spod liceum. Po piętnastu minutach byliśmy pod domem. Westchnęłam i odpięłam pas, chwyciłam torebkę i miałam już wychodzić, ale Harry się odezwał.
- Berry.. – wyjął kluczyk ze stacyjki.
- Hm.. ?
- Co się z nami stało? – popatrzyłam na niego pytająco – Jeszcze nie dawno byliśmy nie rozłączni, wiesz.. Byliśmy rodzeństwem i najlepszymi przyjaciółmi… To.. co się stało, czemu już tak nie może być? – zaśmiałam się nerwowo na jego słowa.
- Czego ty ode mnie oczekujesz!? To nie ja poszłam do x-Factora i odwróciłam swoje życie o 180 stopni!
- Berry, spokojnie.. nie złość.. się.
- Spokojnie? Nie złość się? Błagam cię, Harry.. Faktycznie zawsze byliśmy razem.. ale ty poszedłeś sobie do x-Factora i to wszystko spieprzyłeś! – krzyknęłam, czułam jak tusz zaczyna mi się rozmazywać, pierwsze łzy spłynęły mi po twarzy. Szybko wyszłam z samochodu, z hukiem zatrzasnęłam drzwi i biegiem udałam się do domu. W przedpokoju zrzuciłam z siebie bluzę i zdjęłam w pośpiechu białe trampki Converse. Miałam już iść do swojego pokoju, ale ktoś złapał mnie za ramię, odwróciłam się. Harry.
- Proszę, chociaż spróbujmy.. odnowić naszą przyjaźń. – szepnął, zachrypniętym głosem – Chciałbym, żeby wszystko było jak dawniej.. Wtedy kiedy byliśmy dla siebie wszystkim, pamiętasz? – lekko się uśmiechnął, poprzez łzy.. łzy? Tak, on płakał.
- Nie Harry, właśnie my BYLIŚMY. Czas przeszły. Już nigdy nie będzie tak samo. – wyrwałam się mu i ruszyłam ku schodów, w drodze wpadłam jeszcze na tą czwórkę gamoni, którzy chyba przyglądali się mojej i Harry’ego kłótni. Gdy byłam już u siebie w pokoju, rzuciłam torbę w kąt i wskoczyłam pod łóżko. Weszłam pod ciepłą kołdrę, chwyciłam po iPod’a, odtworzyłam pierwszą, lepszą piosenkę, nawet na nią nie patrząc. Po paru sekundach zorientowałam się co to za utwór.. Best Friend Brother? Serio.. nie no, chyba jakieś jaja sobie ze mnie robią. Wzięłam jedną z moich ulubionych piosenek Eda Sheerana i pozwoliłam, żeby łzy spokojni spływały po moich rozgrzanych policzkach.

___________________________________________
Pierwszy rozdział :)
Szczerze? To mi się podobaaa ;d
Mam nadzieję, że będą pod nim jakieś komentarze :)
Kiedy dwójka?
W sobote, może w niedziele ;d 

prolog.

Zawsze byłam w jego cieniu, to on zawsze był tym idealnym dzieckiem. Chyba nigdy nie usłyszałam, że jestem od niego w czymś lepsza, a on?
On jest utalentowanym, młodym, przystojnym chłopakiem, który spełnia Swoje marzenia i dąży do czegoś w Swoim życiu. A ja?
Ja jestem przeciętną nastolatką, która nie czuje się potrzebna. No przepraszam, ale gdyby Wam ktoś ciągle mówił, że ‘’ powinnaś być jak on, musisz brać z niego przyszłość ‘’ to jakbyście się czuli?
A czy ja mam jakąś pasję w życiu?
Oczywiście, że tak. Kocham śpiewać, tańczyć.. ale czy ktoś o tym wie?
Oczywiście, że nie. Bo kogo interesuję siostra idealnego Harry’ego Styles’a?

______________________________________________
prolog za nami ;D
wiem króciuuuutki :D 

bohaterowie.


Berry Cher Styles [ 17 ]


Louis William Tomlinson [ 19 ]


Liam James Payne [ 17 ] 


Niall James Horan [ 17 ]


Harry Edward Styles [ 17 ]


Zayn Javaad Malik [ 18 ]

___________________________________________________
Kolejność bohaterów jest przypadkowa ;D